The Formula 1 Widget
requires Adobe Flash
Player 7 or higher.
To view it, click here
to get the latest
Adobe Flash Player.

środa, 23 maja 2012

"Dziennikarstwo" 2012

Dziennikarstwo polskie schodzi na psy. Można to śmiało nazywać "tak zwanym dziennikarstwem", ewentualnie po prostu "dziennikarstwem". Oto kolejny przykład - relacja o utrudnieniach w związku z protestem taksówkarzy, tvnwarszawa.pl, autor: su/mz/as: 


Nową ulicę mamy w Warszawie: Szwecką. Kiedyś była Szwedzka, to wiem. Refleksja mnie dopada, że biorąc pod uwagę poziom naszego "dziennikarstwa" cieszę się, że ul. Szwedzka nie stała się "szfecką".

PS.
"Szwecka" została szybko poprawiona, ale nie dość szybko. A co się raz zobaczyło, to się już nieodzobaczy... 

3 komentarze:

  1. No co? Szwecka na Pradze Pułnoc. Co w tym dziwnego, nie rozumię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna portale nie zatrudniają dziennikarzy tylko dzieci po maturze, bez żadnych kwalifikacji. Swoją drogą jak oni zdali tę maturę, pozostaje dla mnie zagadką. Mniej im można płacić i jeszcze można pomiatać, że "jak się nie podoba to won na wieś". Poza tym patrząc po forach - ludziom to rzeczywiście nie przeszkadza, bo sami tak piszą.
    Wiesz, ja zawsze byłam słaba z polskiego i między innymi dlatego nie przyszło by mi do głowy pracować w zawodzie dziennikarskim. A wychodzi na to, że mój słaby polski jest i tak o niebo lepszy od pracujących tam ludzi. Trochę mi słabo...

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga lavinko, w pracy nad samym sobą nigdy nie powinno się ustawać. Więc uszy do góry.
    Co do dziennikarskiego rzemiosła, cóż... Kiedyś na pewno pracowało się wolniej i było więcej czasu na szlifowanie tekstów oraz wypowiedzi. Dziś wiadomości wrzuca się na portale informacyjne w ciągu kilku minut, a pośpiech nigdy nie był dobrym doradcą. Mnie osobiście, oprócz rażących błędów ortograficznych, drażni też fakt, że tzw. dziennikarze nie czytają swojej notki tuż przed jej opublikowaniem. Skutkuje to później "śmieciami" w tekście, powtórzeniami lub zestawianiem niewłaściwych końcówek. Smutne jest to, że ktoś, dla kogo język polski jest głównym narzędziem pracy, lekceważy go. Że o poszanowaniu odbiorców tych "wiadomości" nie wspomnę...

    OdpowiedzUsuń