Send me Angel
Hold my sadness
Waiting crying
I`m still dying
Cochise „Letter from hell”
Czy to możliwe, że w życiu kocha się tylko raz?
A jeśli tak, to czy wszystkie kochania przed są jedynie po to by nauczyć człowieka, jak rozpoznać tę właściwą miłość, by nauczyć go kochać naprawdę? A wszystkie kochania po są jedynie żałosnym wspominaniem tamtego kochania i nieudolną próbą zatrzymania tego, czego już dawno nie ma?
Widziałam dziś na ulicy mężczyznę. Stał spokojnie na przystanku autobusowym, w rękach splecionych za plecami trzymał książkę. Taki normalny facet. Ani nie brzydki, ani oszałamiająco przystojny. Zwyczajny, nie nudny, ale też nie super interesujący. Nie niski, nie wysoki. Taki sobie normalny facet wyglądający tak, jak powinien wyglądać facet w jego wieku. Z pogodnym obliczem.
Widok ten obudził we mnie ogromną tęsknotę. Za takim właśnie, na wskroś normalnym facetem. Takim odpowiednim w każdym calu, wzdłuż i wszerz znajdującym się na właściwym miejscu o właściwej porze. Tutejszym, swojskim, z pogodnym obliczem, przy którym wszystko ma swoje miejsce i jest na swoim miejscu.