Odliczanie do startu sezonu trwa. Prezentacje bolidów w toku. Wszystkich jeszcze nie znamy, ale mam swoich dwóch faworytów.
Renault (z tyłu podoba mi się bardziej)
A poza tym baardzo podoba mi się HAAS.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Formuła 1. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Formuła 1. Pokaż wszystkie posty
środa, 21 lutego 2018
niedziela, 12 marca 2017
wtorek, 18 marca 2014
niedziela, 16 marca 2014
Formula One & Sherlock Holmes all-inclusive
To uczucie, gdy twoje dwie wielkie miłości dziwnie się ze sobą łączą i przeplatają...
W 1982 roku, jak widać, w wyścigu o Grand Prix Monaco jechał John Watson.
W 1982 roku, jak widać, w wyścigu o Grand Prix Monaco jechał John Watson.
W 2014 roku w stawce kierowców jest Magnussen, Kevin Magnussen, nie mylić z Charlesm Augustusem Magnussenem, znanym z odcinka "His Last Vow" serialu Sherlock BBC.
"What a car you gave me!"
Podobnie jak rok temu mój kalendarz okazał się zwiastunem wydarzeń jeśli chodzi o GP Australii. Chyba na 2015 w marcu dam obrazek z Kubicą w F1...
Tyle zmian od tego sezonu, że doprawdy nie było wiadomo czego się spodziewać. Turbodoładowane V6 o pojemności 1,6l brzmią dziwnie, jak nie przymierzając DTMy, albo coś w tym guście, zwłaszcza dla uszu przyzwyczajonych do silników kręcących 18 tysięcy obrotów, ale trzeba się będzie przyzwyczaić. Silnik mruczy bardziej basowo, oczywiście turbina gwiżdże, ale słychać też coś jeszcze - coś, na co również kierowcy zwrócili uwagę. Na koła przenoszony jest teraz dużo większy moment obrotowy, niż dotychczas i po raz pierwszy odkąd oglądam Formułę 1 miałam szansę usłyszeć - i to nie raz - pisk opon, zwłaszcza podczas przyspieszania. Bolidy są jeszcze brzydsze, niż po ostatnim liftingu aerodynamiki i faktycznie ich nosy przypominają mrówkojada, a kierowcy musieli się od nowa uczyć opanowywania nadmiaru mocy na wyjściach z zakrętów. F1 jak na razie trochę bardziej przypomina rajdy niż wyścigi, ale to się zmieni.
Nareszcie na podium w Australii stanął Australijczyk - Daniel Ricciardo, którego uśmiech było nawet słychać przez radio, zaraz za Nico Rosbergiem, a przed Kevinem Magnussenem. Kto by pomyślał, że debiutant wskoczy od razu na podium? Sebastian Vettel nie ukończył wyścigu - na moje oko przedobrzył, za bardzo chciał znów mieć najlepszy samochód w stawce i przekombinował. Lotus, niestety pogrąża się w swoich problemach. Szkoda, że również Marussia i Caterham tradycyjnie grzeją tyły. Obydwa bolidy Marussii miały poważne problemy, by w ogóle wystartować. Ferrari nie ruszyło się z miejsca z zeszłego sezonu - zero progresji. Za to Williams w barwach Martini Racing zasługuje na pochwałę. Kibicuję im mocno i będę trzymać kciuki za renesans tej marki. Sądzę, że wykopanie Pastora Maldonado to było bardzo dobre posunięcie, a Valtteri Bottas dzisiaj naprawdę pokazał klasę.
Zapomniałam jeszcze o Kobayashim, który rozpoczął sezon z przytupem i z właściwym sobie wdziękiem staranował Massę na starcie. Podobno hamulce zawiodły.
Zapomniałam jeszcze o Kobayashim, który rozpoczął sezon z przytupem i z właściwym sobie wdziękiem staranował Massę na starcie. Podobno hamulce zawiodły.
Jak to również w sportowym świecie bywa, paddock nie zapomina o swoich. Gdy Robert Kubica dochodził do siebie po ciężkim wypadku, na bolidach całej stawki były napisy: "Szybkiego powrotu do zdrowia Robert". Dzisiaj przede wszystkim Mercedes wspiera siedmiokrotnego mistrza świata.
czwartek, 13 marca 2014
Formula One A.D. 2014
W ten weekend startuje nowy sezon Formuły 1, a ja mam zgryz, bo do oglądania zostają mi jedynie streamy internetowe. Żadna polska telewizja nie zdecydowała się kupić praw do transmisji, a Polsatowi umowa skończyła się wraz z końcem zeszłego sezonu. Kubica nie jeździ, więc z punktu widzenia pieniędzy transmitowanie Formuły 1 jest w Polsce nieopłacalne. A Bernie zrobił się chciwy.
I tak sobie myślę, że chyba wreszcie zmienię pakiet tv na jakiś tańszy... Do tej pory trzymałam specjalnie Polsat Sport Extra dla F1.
Obrazek zaczerpnięty z bloga Mikołaja Sokoła na FB.
Update z 14 marca 2014:
Sezon 2014 Formuły 1 jednak na Polsacie Sport! http://www.polsatsport.pl/program-tv/
poniedziałek, 30 grudnia 2013
piątek, 11 października 2013
Maria de Villota
Październik jest miesiącem, w którym częściej słyszy się o zgonach i pogrzebach. Ale tej informacji nikt się nie spodziewał. Maria de Villota walczyła dzielnie po wypadku na testach i wyglądało na to, że wszystko jest na dobrej drodze. Wielka szkoda i bardzo smutna wiadomość w weekend przed GP Japonii.
niedziela, 30 czerwca 2013
Silverstone AD 2013
Jak to jest, że dopiero człowiek przyparty do muru, albo na odchodne pokazuje na co go naprawdę stać? Gdyby GP Wielkiej Brytanii miało jeszcze kilka okrążeń, to niewykluczone, że Mark Webber objechałby Nico Rosberga. Tak czy owak sądzę, że dwójka na pudle to bardzo dobry wynik dla Kangura. W ogóle podium mi odpowiadało: Rosberg, Webber i Alonso. Końcówka (6 - 8) okrążeń to było szaleństwo!
Ale Silverstone 2013 przejdzie do historii ze względu na eksplodujące lewe tylne opony. Ucierpiało w sumie chyba sześciu zawodników. I strasznie jestem teraz ciekawa czy Pirelli za to beknie - bo problem leżał w samych oponach, czy może Silverstone - bo tor był zanieczyszczony. Historia pamięta już takie kwiatki, że na torze znajdowały się różne śmiecie rzucane przez bardziej tępych kibiców.
Cieszę się, że Mark Webber odchodzi z F1 po tym sezonie. To sympatyczny gość i bardzo go lubię. Poza tym zasiada w organizacji kierowców F1 i ma głowę na karku, zawsze dopytuje się o sytuację na torze, zwłaszcza po jakichś zdarzeniach. Ale chyba już się zestarzał w F1, jak kiedyś David Coulthard. Życzę ci Mark szerokości i przyczepności w kolejnym etapie kariery. Formuła straci jednego przystojniaczka, ale czas najwyższy.
środa, 1 maja 2013
Ayrton Senna da Silva (21 marca 1960 - 1 maja 1994)
Blurring green, blue and yellow,
Never turned at Tamburello,
Formula One's saddest ever day,
Saw The Greatest Ever taken away
Never turned at Tamburello,
Formula One's saddest ever day,
Saw The Greatest Ever taken away
niedziela, 14 kwietnia 2013
Alonso zgarnia GP Chin
No i super! Alonso na pierwszym miejscu na pudle. Wspaniała wiadomość dla mnie na dzisiaj.
Mark Webber miał pecha. Zaparkował swój bolid w tym samym miejscu, co podczas wczorajszych kwalifikacji. Przynajmniej znał już drogę na pit lane.
Wyścig był ogólnie bardzo ciekawy - trochę się panowie pozderzali, powypychali z toru i czekają na decyzje sędziów w sprawie wyprzedzania i używania DRSu pod żółtymi flagami. RedBull chyba trochę przeszarżował i ździebko za długo przytrzymał Vettela przed zmianą opon na miękkie w końcówce. Szkoda, że Buttonowi w końcówce nie szło i nie skończył wyżej. W boksach tym razem za to wszystko pracowało i działało znakomicie. Raikkonen pokazał, że dziób Lotusa można śmiało przearanżować, a i tak bolid nie straci na osiągach.
Miękkie opony... w ogóle opony w tym sezonie, to horror. Dłuższe przytarcie i opona zdziera się do zera. Albo eksploduje, względnie robi się w niej dziura.
Next week - Bahrain!
niedziela, 24 marca 2013
GP Malezji 2013 słowo-klucz: TEAM
Jak się okazało to nie pogoda, ale działania zespołów zadecydowały o przebiegu wyścigu oraz klasyfikacji końcowej GP Malezji 2013. Na podium (i tuż przed) atmosfera gorsza, niż na pogrzebie.
Najpierw Alonso uszkodził przednie skrzydło podjeżdżając zbyt blisko Vettela. Cud, że obaj nie wylecieli z trasy, bo majtnęło nimi nieźle. Cóż, ja też chciałam, żeby ALO nie spadł na koniec stawki przez zbyt wczesną wizytę w boksie. Domyślam się, że Ferrari miało nadzieję, że uszkodzony nos wytrzyma tych kilka okrążeń do pierwszej zmiany opon, ale... Przecież widać było, że oberwane skrzydło krzesze iskry, więc pozostawienie ALO na torze było zwykłą głupotą. A urwanie się skrzydła całkowicie jej nieuniknioną konsekwencją. I w ten sposób Alonso odpadł z rywalizacji na drugim kółku. A szkoda, bo Ferrari miało bardzo dobrze ustawione bolidy na Malezję, kto wie, czy nie najlepiej z całej stawki. Massa przepadł na początku, a potem nie potrafił pociągnąć wyścigu.
Lewis Hamilton zjeżdżający do boksu McLarena... Natura ciągnie wilka do lasu! To było zabawne. Na szczęście mechanicy zareagowali odpowiednio szybko, a do boksu Mercedesa nie było daleko.
Niesamowity pech nękał za to boks Force India. Przy czym po raz kolejny okazało się, że zjazd obydwu zawodników na zmianę opon na tym samym okrążeniu, jeden po drugim, to kiepski pomysł. Ten drugi "staje w kolejce", a gdy temu pierwszemu coś się przydarzy, to obaj są w czarnej dupie i dokładnie to stało się w Force India. Zespół elegancko zepsuł wyścig obydwu swoim kierowcom. Nawiasem mówiąc takie problemy, jakie wystąpiły w Force India to dość poważna sprawa i kto wie czy z kolei problem Jensona Buttona, który odjechał z nieprzykręconym przednim kołem (pomimo, że wydawało się, że z dokręceniem problemu nie było) nie świadczą o tym, że generalnie w pit lane był jakiś większy kłopocik z funkcjonowaniem tego i owego.
Dla porządku wspomnę jeszcze o zderzeniu dwóch bolidów na pit lane. Tu ewidentnie zagapił się lizakowy. Turlanie bolidów na stanowiska i wymiana obu nosów. Kolejni dwaj kierowcy mają zepsuty wyścig.
Sebastian Vettel... ten się kiedyś w końcu doigra. Swoją drogą to ciekawe, bo w zeszłym sezonie Romain Grosjean pauzował ukarany przez sędziów za niebezpieczne zachowanie na torze, a Vettel już po raz drugi wdał się w bardzo niebezpieczną walkę z Markiem Webberem i tylko cudem nie wypierdzielił ich obydwu z toru. Myślę, że oprócz reprymendy od wszystkich świętych w RedBullu powinien dostać też przykładną karę od sędziów, ale to Vettel, pupil Berniego, więc chyba mu to nie grozi... Niestety.
W wyścigu o GP Malezji mieliśmy też okazję poznać podany otwartym tekstem podział sił w Mercedesie. Jeśli Nico Rosberg miał jakiekolwiek złudzenia, że może powalczyć o prymat z Hamiltonem, to się więcej niż grubo pomylił. Inna sprawa, że te jego płaczliwe apele "niech HAM mnie przepuści, jestem od niego szybszy" to dziecinada. Jeśli jesteś szybszy, to go dogoń, wyprzedź i odsadź. Tak jak to zrobił Vettel z Webberem. Potwierdza się natomiast moja nieśmiało wysunięta po GP Australii teza, że Hamilton dojrzał do bycia prawdziwym liderem w zespole. I to nawet wówczas, gdy zespół nie forsuje tego za wszelką cenę. No ale żeby sam Ross Brown rozmawiał z kierowcami podczas wyścigu, to już jest śmieszne.
Podsumowując - GP Malezji pokazało, jak wiele i jednocześnie jak niewiele w kwestii przebiegu rywalizacji pomiędzy kierowcami zależy od samego zawodnika. I to począwszy od niezbyt fortunnych decyzji w kilku zespołach podczas ostatniej części kwalifikacji, kiedy zaczęło padać. Zespoły mogą bardzo pomóc kierowcy podczas wyścigu, ale potrafią też wszystko zniszczyć.
niedziela, 17 marca 2013
GP Australii 2013
1. Raikkonen;
2. Alonso;
3. Vettel;
4. Massa;
5. Hamilton;
6. Webber;
7. Sutil;
8. di Resta;
9. Button;
10. Grosjean;
11. Perez;
12. Vergne;
13. Gutierrez;
14. Bottas;
15. Bianchi;
16. Pic;
17. Chilton;
18. van der Garde.
2. Alonso;
3. Vettel;
4. Massa;
5. Hamilton;
6. Webber;
7. Sutil;
8. di Resta;
9. Button;
10. Grosjean;
11. Perez;
12. Vergne;
13. Gutierrez;
14. Bottas;
15. Bianchi;
16. Pic;
17. Chilton;
18. van der Garde.
Raikkonen pociął nieźle i wielkiemu za to kongratsy. Mnie osobiście najbardziej cieszy ALO na podium. Jeśli dodać do tego czwartego Felippe, to dla Ferrari sprawa zaczyna wyglądać obiecująco. Może nareszcie Massa uporał się z demonami z roku 2008. Bardzo mnie martwi natomiast McLaren: Button dopiero 9-ty, a Perez 11-ty. Zaczynam się przekonywać, ze to HAM był tym, który wyciskał z samochodu 110%, a Jenson już tego nie potrafi. Przemawiałby za tym również fakt, że Mercedes prowadzony przez Hamiltona był trzeci w kwalifikacjach (Rosberg szósty). Wprawdzie skończyło się na 5 miejscu ostatecznie, ale HAM nie ma się czego wstydzić. Nie myślałam, że to kiedykolwiek powiem, ale widzę, że Hamilton nareszcie wyrósł na kierowcę, który jest w zespole liderem z prawdziwego zdarzenia (a nie z powodu medialnego cyrku). I poradził sobie z samochodem lepiej, niż Michael Schumacher w zeszłym sezonie. Z całych sił kibicuję Alonso, żeby tak samo poprowadził Ferrari, z nieodłączną pomocą Massy. Ciekawi mnie też kiedy RedBull wyjdzie z krzaków. Oni zawsze tak mają, że jak jest jakiś fuckup i wszyscy zaczynają się zastanawiać co się stało z RedBullem, to potem nagle RBR wyskakuje i zaczyna odsadzać konkurencję. Bohaterem dnia jest niewątpliwie Adrian Sutil. Szkoda, że przegrał z oponami i ukończył ostatecznie na 7 miejscu, bo mógł być na 5, albo nawet wyżej. No ale trzeba się cieszyć, że przynajmniej tym razem nikt nie zdemolował mu bolidu tuż przed metą...
sobota, 16 marca 2013
W marcu jak w garncu
Nigdy bym nie przypuszczała, że mój customowy kalendarz F1, z własnoręcznie wybranymi zdjęciami, okaże się tak proroczy:
Na zdjęciu Jenson Button w McLarenie. Opis głosi, że to 25 marca 2012, tor Sepang w Malezji. Cóż, równie dobrze mógłby to być 16 marca 2013 i Melbourne w Australii. GP Australii ma swoje problemy, ale pierwszy raz w dziejach F1 zdarzyło się, że sesja kwalifikacyjna została przerwana. Q2 i Q3 przeniesiono na na następny dzień, na poranek przed GP Australii i przed wyścigami GP2. Na antypodach będzie godzina 11:00, ale u nas 01:00. Wprawdzie wstawało się już o godzinie 03:00, żeby obejrzeć GP Australii, ale wtedy byłam o 15 lat młodsza... Dziękuję, postoję. A właściwie pośpię. I tak trzeba wstać na 07:00 na wyścig. Pechowo zaczyna się Trzynastka dla F1 (i nie mam tu na myśli nowego papieża, oby mu się wiodło jak najlepiej). I chłopakom z F1 też. Amen.
piątek, 15 marca 2013
Mistrz ciętej riposty
Nie do końca jestem pewna czy to, co powiedział Maciek Baran jest jeszcze bardzo ciętą ripostą, czy już raczej chamstwem. Lubię go, więc pozostańmy przy tym pierwszym. Maciek stał się dzisiaj królem internetu po swojej wypowiedzi dotyczącej ręki Kubicy. Bez względu na to, co myślimy o o tej wypowiedzi uważam, że powinni zapoznać się z nią wszyscy dziennikarze, którzy zamierzają w przyszłości przeprowadzać wywiady z parą Kubica - Baran (nie dotyczy Mikołaja Sokoła, bo on nie zadaje głupich pytań). Robert Kubica znany jest ze swoich wypowiedzi, to prawdziwy mistrz ciętej riposty. Okazuje się, że teraz na jego prawym fotelu (aż dziwnie się to pisze... Kubica i prawy fotel!) usiadł facet, który dotrzymuje mu kroku. Zacieram ręce na pierwsze wywiady...
A jutro pobudka o 6:00 na inaugurację nowego sezonu Formuły 1. Jutro trening, a w niedzielę GP Australii. :-D Pamiętam posta z końca zeszłego roku, że następny wyścig za 15 tygodni. Na szczęście zleciało i jutro Kangury!
A jutro pobudka o 6:00 na inaugurację nowego sezonu Formuły 1. Jutro trening, a w niedzielę GP Australii. :-D Pamiętam posta z końca zeszłego roku, że następny wyścig za 15 tygodni. Na szczęście zleciało i jutro Kangury!
środa, 13 marca 2013
sobota, 9 lutego 2013
To było do przewidzenia...
Wiedziałam, że będzie jakiś fuck up. "Formuła 1 znika z Polsatu".
Miesiąc do rozpoczęcia sezonu. Czekałam tylko kiedy pojawi się taka informacja. Cóż, Robert Kubica nie jeździ w F1, oglądalność spada... Tylko patrzeć, jak zaczną transmitować wyścigi DTM. Z dwojga złego lepiej usłyszeć taką wiadomość podaną otwartym tekstem PRZED sezonem, niż nie doczekać się transmisji wyścigu W TRAKCIE sezonu. Pieniądze! Pieniądze, wskażcie mi drogę, bo błądzę...
Swoją drogą to dawno, dawno temu na TV4 najlepiej mi się oglądało eFJedynkę. Jeśli tamte czasy miałyby wrócić, to jestem za. Tam przynajmniej prowadzący i komentatorzy nie robili z kibiców debili, którzy za każdym razem oglądają wyścig pierwszy raz (z całą sympatią dla starego Zientary). No i Sokół mógłby wrócić do komentowania, jeśli o mnie chodzi.
niedziela, 16 grudnia 2012
poniedziałek, 26 listopada 2012
Interlagos dla Massy
Cóż...
Vettel po raz trzeci zgarnął tytuł mistrza świata Formuły 1. Nie mówię, że sobie na niego nie zapracował, ale do końca kibicowałam Alonso. Zwłaszcza kiedy Vettel obrócił się zaraz po starcie i spadł daleko daleko. Niestety Ferrari nie miało dobrego tempa i niewiele z tego wyszło. Vettel w zniszczonym bolidzie sprawnie odrobił straty. Widok zasmuconego Alonso na mecie, stojącego jak słup soli, jakby wciąż nie mógł uwierzyć, że przegrał, rozdzierał serce. Mam nadzieję, że wreszcie zdobędziesz trzeci tytuł.
Prawdziwe hymny dziękczynne za jazdę w GP Brazylii należą się jednak Felippe Massie. Facet robił co mógł, by pomóc Alonso, zbierał się kiedy było potrzeba i był zawsze tam, gdzie był potrzebny. Naprawdę czapki z głów przed Felippe. Im bliżej końca sezonu tym jego jazda była coraz lepsza, ale naprawdę dopiero w ostatnim wyścigu, aby pomóc Alonso, Felippe stał się tym fighterem, którym był przed wypadkiem. Tak trzymaj chłopie.
Szkoda, że Hamilton miał pecha w starciu z Hulkenbergiem, którego Sahara Force India zatańczyła na torze, bo obydwa McLareny pojechały dobry wyścig. Cieszę się, że Button stanął na podium, a Hamilton w swoim ostatnim wyścigu w barwach McLarena pokazał klasę. To było wspaniałe Grand Prix, mieszała pogoda i niczego nie można było być pewnym.
Po tym sezonie pożegnamy się z kilkoma kierowcami, między innymi z Bruno Senną. Trochę szkoda, bo po śmiertelnym wypadku wuja nigdy tak naprawdę nie rozwinął skrzydeł. Doskonale pamiętam czasy, kiedy nie nudziło mnie zdobywanie wszystkich siedmiu tytułów mistrza świata przez Michaela Schumachera, ale mam nadzieję, że już nie wróci do F1.
Następny wyścig za (o Jezu...):
http://www.formula1.pl/
piątek, 14 września 2012
śp. Sid Watkins
Na blogu Mikołaja Sokoła przeczytałam, że 12.09.2012 zmarł pan doktor Sid Watkins. Ciekawe, że jakoś nie zauważyłam tej informacji na portalach informacyjnych. Może jestem niedowidząca, nie będę się spierać. Ale szkoda, że ta informacja nie była jakoś bardziej wyeksponowana, bo praca, którą w ciągu wielu lat wykonał dla Formuły 1 pan doktor jest nie do przecenienia. Nie będę powtarzać tego, co napisali już inni, lepsi ode mnie, więc odsyłam do Cioci Wiki oraz do, jak zawsze świetnego, wpisu Mikołaja Sokoła.
Sid, dziękuję. Spokojniej pracy tam, dokąd odszedłeś z tymi, którzy trafili tam przed Tobą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















