Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ul. Próżna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ul. Próżna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 września 2011

Remont / rewitalizacja Próżnej

Temat wraca, jak bumerang. Jesli to kogos nudzi, to przepraszam, ale dla mnie to ważne. 
podniecałam się, ze remontują, a tymczasem znalazłam info, jak to dokładnie wygląda... Okazuje się, że z przedwojennych kamienic zostaną jedynie ściany frontowe od ul. Próżnej... :-((( 
Znalazłam takie coś: http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1155843&page=12. Niby tam na koniec, gdzie załączona jest wizualizacja, jakie to będzie piękne, jak skończą, tam jest napisane, że nowy właściciel będzie odtwarzał drewniane stropy i przedwojenne stiuki, ale... Na zdjęciach widzę, że są rozbierane przedwojenne cegły... Mam mieszane uczucia, przyznaję. Sercem chciałabym ocalić jak najwięcej z tamtego miejsca. Odtworzone nie będzie już takie samo...

środa, 27 lipca 2011

ul. Próżna przed wojną

Dziś podrążyłam nieco temat ul. Próżnej, a konkretnie jej przedwojennego wyglądu. Ta okazała kamienica po prawej stronie, to ów niekompletny, odarty ze wszystkiego ostaniec u wylotu na Plac Grzybowski.




A tu widok na Próżną od strony ul. Zielnej, z murem getta na pierwszym planie. W perspektywie widać ocalałe numery parzyste (wysoka kamienica po prawej).



Byłabym zapomniała: zdjęcia przedwojenne wygrzebałam w internecie, powtarzają się na różnych stronach, ale jeśli komuś bardzo zależy, to poszukam źródła.

wtorek, 26 lipca 2011

Cztery kamienice. Inny świat...

Ostańce - tak określa się budynki ocalałe po drugiej wojnie światowej. Rzecz jasna im więcej lat minęło od wojny, tym jest ich mniej, a i czasy socjalizmu nie przysłużyły się ostańcom. Mój blog zrobił się ostatnio bardziej warszawski, więc podzielę się z Czytelnikami czwórką ostańców, która zrobiła na mnie (i nie tylko) piorunujące wrażenie, a które znajdują się w samym centrum stolicy. 
Z ulicy Marszałkowskiej, przy Zielnej (z dawnej Zielnej niewiele zostało, no dobra PRAWIE nic...) skręcam w lewo. Jeszcze zanim to zrobię pewne elementy uchylają rąbka czekającej mnie tajemnicy. Konkretnie mam na myśli latarnie wzdłuż ulicy Zielnej, stylizowane na stare, gazowe...

Skręcam w lewo i wchodzę na ul. Próżną - oto cel mojej podróży. Odcinek bliższy ul. Marszałkowskiej zabudowany jest już nowymi blokami, ale w głębi widać (oprócz nowoczesnych szklanych domów) cztery ostańce - kamienice, które przetrwały wojnę. Zwracam uwagę, jak wąskie były kiedyś ulice w centrum Warszawy...


Jak widać na szczęście dwa nieparzyste numery wreszcie doczekały się remontu (hura!). Z tego, co się orientuję przez wiele lat wiele instytucji i osób walczyło o ocalenie tego zakątka i wyglada na to, że się udało. Trzy kamienice są "zabite dechami", ale jedna - pierwsza z prawej na tym zdjęciu - jest normalnie zasiedlona (może tylko trochę rażą anteny satelitarne w tym miejscu...). Szkoda, że nie znam tam nikogo, bo mogłabym wejść do czyjegoś mieszkania i spojrzeć na Warszawę, jakiej już nie ma - na kamienicę na przeciwko... 



Kiedy pierwszy raz znalazłam się w tym miejscu i stanęłam pomiędzy tymi kamienicami, doznałam szoku. W ułamku sekundy przeniosłam się w czasy wojny i okupacji. Wrażenie jest tak niesamowite, że ludzie przystają i spoglądają na siebie nawzajem z niemym pytaniem w oczach: "Czy ty czujesz to samo?". Człowiek dosłownie spodziewa się, że w każdej chwili z odrapanych drzwi małego sklepiku czy warsztaciku wychyli się głowa Żyda zachęcającego do skorzystania z jego usług. 



Niewiele więcej można z tego miejsca pokazać na zdjęciach, bo nie wszędzie można wejść. W zasadzie nigdzie nie można. Zaglądam za to do bramy i nieomal słyszę odgłos butów człowieka, który schronił się tu uciekając przed Gestapo...


Jakby na potwierdzenie tego wrażenia widzę na przeciwległej ścianie napis: "Słyszysz?". Tak, słyszę! W tym miejscu duchy ludzi, którzy tu kiedyś żyli i ginęli, przemykają pośród żywych.


Przeszłam przez całą ocalałą Próżną i wyszłam na Plac Grzybowski. Płoty postawione przez robotników trochę przeszkadzają, ale i tak nie sposób oderwać się od tego miejsca... Numery parzyste...


...i nieparzyste. 

Wrażenie niesamowitości potęgują powiększone zdjęcia Żydów, rozpięte na ścianach, niby w oknach kamienic. Znów ludzie, którzy tu żyli i umierali, ludzie z innego świata, tamtego świata... 



Dziadek na swoim rowerku wydaje się być tu bardziej na miejscu niż ja - na wskroś XX i XXI wieczna...


Ocalałe fragmenty elewacji noszą ślady ostrzału.




Na pozostałościach wspaniale zdobionych balkonów (nazwa ulicy - Próżna - nie wzięła się znikąd) widać (no dobra, na moim zdjęciu nie koniecznie, ale w rzeczywistości widać) pozostałości złoceń.

 


Na koniec jeszcze widok z drugiej strony, z Placu Grzybowskiego. Dwa ostańce, odrapańce. Przygnębiający swoim widokiem, niemi świadkowie tragicznej historii tego miasta. Cztery kamienice, inny świat... Ekspresowa podróż w czasie w lata czterdzieste dwudziestego wieku.