Ta okładka o wiele bardziej mi się podoba.
sobota, 22 czerwca 2013
wtorek, 18 czerwca 2013
Jak zostałam... krytykiem
Rozpoczęłyśmy prace nad tłumaczeniem "The Peculiar Persecution of John Vincent Harden" Dana Andriacco. No, dobra, właściwie to tylko patrzeć, jak będzie gotowe, bo to krótkie opowiadanie jest, jak na na styl Conana Doyle'a przystało. Pisałam już, że opowiadanie bardzo mi przypadło do gustu i nie omieszkałam się tą informacją podzielić z jego autorem. Napisałam co mi się podobało i do czego mam ewentualne zastrzeżenia. Dan podziękował i spytał, czy moją wypowiedź może opublikować na swoim blogu. Wyraziłam zgodę i w ten oto sposób zostałam krytykiem. Moja kariera się rozwija! ;-) A napisałam, co następuje:
Muszę przyznać, iż nie dziwi mnie, że zgarnąłeś nagrodę za to opowiadanie (opowiadanie wygrało w konkursie). Jak byłeś uprzejmy wspomnieć, jest jedenaście elementów, które powinno zawierać "prawdziwe" opowiadanie Arthura Conana Doyle'a i odnajduję je wszystkie w Twoim opowiadaniu. Czytałam kilka historii o przygodach Sherlocka Holmesa napisanych przez jego fanów i muszę powiedzieć, że zawsze mi w nich czegoś brakowało. Trudno mi określić czego, ale to się po prostu czuło.
Czytanie Twojej historii było czystą przyjemnością. Chociaż uważam, że Twój Sherlock Holmes jest nieco zbyt szorstki, nawet jak na Sherlocka Holmesa. Czytam ostatnio dużo opowiadań Conana Doyle'a i muszę przyznać, że w kanonie Sherlock Holmes był o wiele bardziej dżentelmeński. Nawet gdy bywał złośliwy w stosunku do przedstawicieli Scotland Yardu. Tak czy owak w niczym nie umniejsza to Twojego opowiadania. Uważam, że jest wspaniałe i cieszę się, że mogłam je przeczytać i mogę nad nim pracować.
Gratuluję Ci, bo uchwyciłeś to, o co chodzi w opowiastkach o Sherlocku Holmesie. I po raz pierwszy odkąd przeczytałam o Sherlocku Holmesie mogę spać spokojnie wiedząc, że - mimo iż sir Arthur Conan Doyle już dawno nie żyje - wciąż jest nadzieja na przeczytanie kolejnej historii o przygodach Sherlocka i Watsona - napisanej przez Ciebie.
środa, 5 czerwca 2013
Idziemy za ciosem!
Wspólna praca szła nam dobrze i obydwie byłyśmy z niej zadowolone. Kiedy skończyła się przygoda z Pustym Domem Sherlocka wszyscy poczuli, że czegoś nam w życiu zabrakło - dyskusji nad słowami i zabrakło samego Sherlocka. Od 2010 roku postać najsłynniejszego detektywa wszechczasów na zawsze już chyba, a przynajmniej na bardzo długo, będzie mieć twarz Benedicta Cumberbatcha. Ciekawe czy któregoś dnia przeklnie tę rolę? Nie dziwi mnie zatem fakt, że ktoś już pokusił się o dokonanie analizy jego pracy, jako aktora. Ale nie samą biografią żyje człowiek - obok niej pojawiły się na horyzoncie opowiadania o przygodach Sherlocka Holmesa i doktora Johna Watsona stylizowane na te, które tworzył sir Arthur Conan Doyle i to stylizowane z sukcesem. W tym miejscu czuję, że powinnam zamieścić pewne wyjaśnienie: otóż zdaję sobie sprawę, że gdy piszę, że jakaś książka jest świetna, dobrze napisana i warta przeczytania, jako jej tłumacz mogę brzmieć niewiarygodnie, bo mogę mieć interes w zachwalaniu tego czy owego. Niestety nic na to nie jestem w stanie poradzić. Wyrażam jedynie swoją opinię. Czy ktoś jej posłucha - nie wiem, ale jeśli chciałby sprawdzić ile warte są moje polecenia to uprzejmie przypominam, że można je wypróbować czytając książki Marcina Ciszewskiego, które zachwalam z całego serca, a z których nic nie mam. Albo Trylogię Millennium niejakiego Stiega Larssona. Dziękuję za uwagę. A teraz dwie następne książki, które będzie tłumaczył Polish Team:
In Transition powinna być dostępna na czas kupowania prezentów bożonarodzeniowych, natomiast John Vincent Harden będzie e-bookiem i na pewno będzie szybciej. Takie są przynajmniej oficjalne informacje na dziś.
Pusty Dom w moim domu
Gdy w skrzynce pocztowej zobaczyłam przesyłkę z oznaczeniami UK oraz Royal Mail wiedziałam już, co to może być... Oto mój egzemplarz "Pustego Domu Sherlocka"!
Jak to jest zobaczyć swoje nazwisko na okładce? Nie jestem w stanie opisać tej radości i dumy. Dla porządku zatem wspomnę jedynie, że mam banana na twarzy. Dziękuję wszystkim, dzięki którym stało się to możliwe, a przede wszystkim Steve'owi i Karolinie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




