sobota, 26 marca 2011

W marcu, jak w garncu...

Uwielbiam potrawy jednogarnkowe, ale śniegu za oknem mam już dosyć... :-(
Ech, jeszcze kwiecień - plecień i będzie spokój.

piątek, 25 marca 2011

Kto to śpiewał?

"Twoje usta palą, jak pustynny żar, proszę nie przerywaj, niech wiruje świat... Weź moje ciało, każdy jego cal, dostaję szału kiedy kochasz mnie tak!.. Zostań, chociaż w moim śnie... Przebudziłeś się, jesteś, ale nie ma jej... Znowu sam... Wiesz, jak to jest... Wiem. Dla niej tańczyć chcę... "
Już pół życia mi się wydaje, że to było w "Mojej wolności" niejakiego Nazara (lata `90), ale wersje, które krążą po necie mają zupełnie inną wstawkę. Czy ktoś to kojarzy..?

czwartek, 17 marca 2011

Tandeta ortograficzna

Jakie to były piękne czasy, kiedy od ludzi wypowiadających się publicznie - prezenterów telewizyjnych, dziennikarzy oraz innej maści i pokroju osób zajmujących się słowem mówionym i pisanym - oczekiwano spełniania określonych, wysokich standardów posługiwania się językiem polskim. Kiedyś nie do pomyślenia było, żeby prezenter w telewizji powiedział "Macie Państwo okazję obejrzeć..." bo wiedział, ze nie łączy się tych dwóch form. Albo: "mają Państwo okazję obejrzeć", albo: "macie okazję obejrzeć". Innego wyjścia nie ma. Forma "macie Państwo okazję" jest niegrzeczna.
Niestety teraz "dziennikarzem" może zostać każdy, a już na pewno każdy może publikować swoje wypowiedzi na szerokim forum, jakim jest Internet rozpatrywany jako całość. No i czytam dziś zajawkę na jednym z portali: "Już dziś przygotuj się na plażę: spal kalorie, wyrzeźbij nogi, pupę, brzuch i ręce."

WYRZEŹB - się mówi po polsku.

Nie wiem, jak to było u innych, ale u nas pani na polskim w podstawówce przywiązywała wagę do tego, żebyśmy rozróżniali co do czego i prawidłowo odmieniali końcówki wyrazów. Dziś widzę, że nie bez kozery to wałkowała. Końcówki -ą, -om -e -ę – ALE NIE TYLKO! – sprawiają dziś dorosłym, WYKSZTAŁCONYM ludziom ogromne problemy:
"Staną" zamiast "stanął". „Staną” nie załatwia sprawy, jeszcze "eŁ" trzeba dodać – stanął. Zwłaszcza panom może się ta wiedza przydać.

ludzią”, „turystą” - turystą, to ja jestem na wycieczce. A w liczbie mnogiej mówi się „ludziom” – OM.
Jedna pani, w oficjalnej służbowej korespondencji pisze do mnie „Rozumie”. Pierwszy raz sądziłam, że po prostu nie dobiła paluszkiem klawisza, zdarza się. Ale po czwartym razie straciłam złudzenia. Ona robi to celowo.

Fakt, że piszesz bloga, czyli samodzielnie decydujesz o jego formie i kształcie, a także o sposobie przekazu, nie zwalnia cię, człowieku, od stosowania gramatyki i ORTOGRAFII języka polskiego – zwłaszcza, jeśli jest to język, w którym owego bloga prowadzisz. Język, którym się posługujesz wymaga od ciebie takiego samego poszanowania, jak godło narodowe i flaga państwowa. Miliony ludzi cierpiały i zginęły po to, byś tym językiem mógł dziś swobodnie mówić. Więc nie rób z siebie debila i ogarnij ortografię.

To wszystko powyżej napisałam dzień wcześniej, nim Pan Prezydent dokonał wpisu w księdze kondolencyjnej. Bez komentarza.

niedziela, 13 marca 2011

Winegret

Łyżka miodu

Łyżka musztardy

Sok z - powiedzmy - połówki cytryny

Drugie tyle oliwy

Czosnek – najlepiej ze dwa-trzy ząbki, zależy jakiej są wielkości

Wszystko umieścić w słoiku, porządnie zakręcić, zrobić porządną „lakukaraczę”, czyli wstrząsać, aż całość zamieni się w jednolity, aksamitny, gładki sos. Polać nim: sałatę, surówkę, jakiekolwiek warzywa, etcetera. Podobno pasuje nawet do ryby. Niebo w gębie! Zamiast soku z cytryny sprawdza się również ocet. Smacznego.